Na szczęście kilka jest sposobów, pozwalających zwalczyć zimową depresję. Gdy przestaje nam wystarczać popularne doświetlanie przysadki mózgowej lampami w solariach, można udać się do restauracji, gdzie kuchnia przypomina nam o krajach, w których grudzień wygląda mniej ponuro. Na przykład do niedawno otwartej ristorante "Padva", mieszczącej się vis a vis Collegium Maius.
Z tymi piwnicami wiążę pewne wspomnienia. Mieścił się tam klub studencki, jego ajent szczycił się gigantyczna kolekcją używanych kart do gry, bo prawie codziennie odbierał nam brydżową talię. Już nigdy nie przeżyję takiego entuzjazmu, jak ten, który wybuchnął wśród popijającej herbawit studenckiej młodzi na wieść o zejściu śmiertelnym Leonida Breżniewa.
"Padva" w niczym na szczęście nie przypomina tej ponurej nory, zatrzymanej w fotoplastikonie pamięci. Schody prowadzą do eleganckich pomieszczeń, cegły widoczne są tylko na sklepieniach, ściany ozdobiono malowidłami z toskańskimi widoczkami, na które patrzy się przez gipsowe kontury gotyckich okien. Jest bardzo jasno, co w piwnicy, grudniu i Polsce bardzo się liczy, lecz światło nie razi, będąc przyjemnie rozpraszane. Wchodząc do sal minąć trzeba ladę, na której wystawione są różne produkty, samym widokiem łechczące ślinianki: na miejscu robiona pasta, bakłażany usmażone na ruszcie (radzę zamówić, bo są kapitalne, cukinia na ciepło z boczkiem też) i inne jarzyny, kawały sera pecorino romano, salami itp. Kuchnia jest otwarta, więc słychać, że kucharz jest Włochem, Włochami są również właściciel oraz maitre - dyskretnie, acz troskliwie czuwający nad przebiegiem posiłku (znają już trochę polskich słów, mówią też po angielsku). Kelnerzy grzeczni i miejscowi.
Ręcznie pisana karta zawiera całą masę klasycznych pozycji. Dział primi piati (dań pierwszych) mieści wiele różnych past i risotta. Porcja ryżu czy makaronu, starczająca na wczesny obiad, kosztuje do 20 zł. Jadłem na przykład kapitalne risotto al barolo, duszone w rzeczonym czerwonym winie czy bardzo dobre, sprężyste gnocchi (czyli ziemniaczane kluseczki) z sosem pomidorowo bazyliowym. Ciepło również myślę o spaghetti z frutti di mare.
Lista secondi piati (dań drugich) jest dość długa. Cena mięs niewiele wykracza ponad 20 zł, ryby są droższe (dodatki zamawia się osobno). Dużo cielęciny, z której wybrałem saltimbocca alla romana (21 zł), czyli cielęcinę z szynką parmeńską i liśćmi świeżej szałwii, duszoną z białym winem. Dotychczas jadłem zawsze saltimbocca zawijaną, z szynką i szałwią w środku. Tu miała formę sznycelków, z szałwią i szynką na wierzchu, ale smakowała tak samo, jak w porządnej trattorii. Z ryb mają np. branzino, Chorwaci zwą to pływające stworzenie branin, a po polsku jest to chyba labraks. W każdym razie pluszcze się w Adriatyku i Morzu Śródziemnym, z twarzy przypomina nieco pstrąga, podaje się go w całości, a smakuje delikatnie i nad wyraz przyzwoicie. Mam niejakie doświadczenie w jego konsumpcji, bo latem w Dalmacji co rusz pożerałem jakiegoś branina. W "Padvie" występuje w kilku wersjach kuchennych, ale czy może być coś bardziej wzruszającego, jak porządna ryba z porządną oliwą i czosnkiem?
Mają też rybę, która po włosku zwie się spada, co po polsku znaczy szpada, ale rybę chyba nazywa się po naszemu miecznikiem. Z jej tuszy odkrawa się plastry, całkiem jak z tuńczyka. Mój plaster (45 zł) usmażono na oliwie, dodając zielone szparagi (nie z puszki, a mrożone) i plaster parmezanu, czy też grana padano. Bardzo przyjemna rozrywka, taki fechtunek szpadą z morza. Na koniec fantastyczne tiramisu, nie z żadnym poniżającym budyniem, a prawdziwym mascarpone (ceny deseru nie mogę znaleźć w rachunku), malutkie espresso, kieliszeczek grappy i nic mnie już nie obchodzi, że słońce zachodzi przed Telexpresem. A jak Państwo będą wychodzić, to na ladzie szatni leżą genialne, włoskie cukierki w czerwonych papierkach, jakby karmelowe, ale o niespotykanym smaku. I resume najkrótsze: w mieście pojawiła się kolejna, bardzo poważna restauracja. Proste, rustykalne włoskie dania, smak dobrej oliwy, interesująca karta win - doprawdy, jestem zbudowany.
Robert MAKŁOWICZ